
Pierwszy Łobuzerski Wieczór
showrelacja
Pierwszy Łobuzerski Wieczór słowno-muzyczny odbył się w kameralnym warszawskim klubie. Było nas niewiele — może trzydzieścioro — ale energia, która wypełniła salę, była niesamowita.
Czytałam fragmenty książki, a Grabiński grał. Między słowami i dźwiękami powstawała cisza, która znaczyła więcej niż kolejne zdanie. Widownia oddychała razem z nami.
To nie był koncert. To nie było czytanie. To było coś pomiędzy — dokładnie tak, jak Łobuzerka: gdzieś pomiędzy ZEN a ŻUL.
Kolejne wieczory już w planach. Śledźcie social media!